10 sposobów zdobywania wiedzy online

„Witaj szkoło!” – takie hasło w różnych formach będzie towarzyszyć wszystkim uczniom dzisiaj. Niedługo do grona witających edukację dołączą studenci. Czy to nie dobry moment na to, żeby wziąć się za siebie i samemu nauczyć czegoś nowego? 

Moją „ulubioną” odpowiedzią na pytanie: „Dlaczego czegoś nie robisz?” jest: „Bo nie umiem.” Z kropką na końcu. Nie umiem i kropka. To się naucz! No chyba, że jest to jedynie wymówka i przykrywka dla: „Nie chce mi się”, ale to wtedy miej odwagę się przyznać do tego.

Odpowiedź na kiedykolwiek zadane pytanie o dobry moment na rozpoczęcie nauki będzie; „TAK!”, bo każdy moment jest dobry, żeby zacząć. A najlepszy jest właśnie teraz. „Nie mam czasu, bo mam małe dzieci w domu”, „Dużo jeżdżę w delegacje i nie mam kiedy przysiąść”, „Chciałabym to umieć, ale nie mam od kogo się nauczyć” – tego typu wymówki słychać na prawo i lewo.

Technologia online daje nam całe multum możliwości co do tego, żeby zdobywać wiedzę. Nie musi być to w godzinach pracy, nie musi być, kiedy trzeba zająć się dziećmi, nie trzeba nigdzie być na miejscu w określonych porach – dlaczego więc wciąż tak rzadko z tego korzystamy?

Dla tych, którzy zapomnieli lub którzy jeszcze nie mieli okazji poznać prezentuję listę 10 sposobów na zdobywanie wiedzy online. I jestem głęboko przekonana, że przy odpowiednich chęciach i ilościach poszukiwań, można doszkolić się w niemal każdej dziedzinie nie tylko życia zawodowego, ale i osobistego. No to zaczynamy!

10 sposobów na zdobywanie wiedzy online

Sposoby zostały podzielone wg poziomu trudności – czyli ilości czasu, siły i energii, jakie trzeba włożyć w ich wdrażanie. Nie muszę dodawać jednak, że idzie to też w parze z efektywnością – im mniej włożysz, tym mniej wyciągniesz, jednak od czegoś trzeba zacząć.

Należy też pamiętać, że sieć oprócz wielu wartościowych treści, oferuje też mnóstwo mniej wartościowych, czy nawet błędnych. Dlatego też zaczynać powinniśmy przede wszystkim od pewnej weryfikacji źródeł i nie chłonąć wszystkiego jak gąbka, tylko zastanowić się, czy treści przyswajane faktycznie mają sens i sprawdzają się w życiu.

  • Level easy: Przyswajanie wiedzy
  1. Blogi i portaleBlogów i portali różnego rodzaju jest obecnie cały wysyp (ta… pod tym względem to miejsce w sieci niczym się nie różni 😉 ). Nie wszystkie są merytoryczne, nie wszystkie poprawne, nie wszystkie wnoszą jakieś ważne treści. Niestety, trzeba szukać. Warto przed wgłębianie się w wiedzę, którą ktoś nam przekazuje zainteresować się tym, kim jest autor oraz czy może jego blog ma już jakieś opinie w sieci. Warto też czytać komentarze pod artykułami, żeby zobaczyć, czy nie pojawiają się w nich wychwycone przez innych użytkowników błędy merytoryczne.
  2. Listy mailingoweTeż dość popularna ostatnio metoda otrzymywania treści. Nie do końca darmowa, bo kosztuje nas oddaniem naszych danych osobowych (a przynajmniej adresu mailowego) w cudze ręce, jednak coś za coś. Najczęściej pojawiają się na blogach – ich autorzy oferują przesyłanie do nas różnego rodzaju informacji, choć też zdarzają się kursy mailingowe, które pozwalają codziennie otrzymywać pewną porcję wiedzy z dziedziny, która nas interesuje (np. anglojęzyczne Highbrow).
  3. E-booki i audio booki.Można je spotkać wszędzie – można „wypożyczyć” przy okazji różnych akcji, czytać online, otrzymać w zamian za podanie danych osobowych na różnego rodzaju blogach i fanpage’ach lub po prostu zakupić. Potem czytamy lub słuchamy w wybranym przez nas czasie i voila!
    Słuchać można np. poprzez Audiotekę.
  4. PodcastyPodcasty mają w sobie siłę, o czym przekonałam się dopiero niedawno. Są to po prostu nagrane audycje (jak radiowe). Jest ich mnóstwo, tematyka też dowolna (choć przyznaję się – nie każdą sprawdzałam 🙂 ). Dają dużo możliwości, ponieważ można słuchać np. jadąc samochodem czy autobusem, czy wykonując codzienne czynności (jak np. gotowanie obiadu). Wiadomo, trzeba się liczyć z tym, że uwaga nie jest skupiona wtedy tylko na jednym zadaniu, przez co oba mogą okazać się mniej efektywne, jednak zawsze to jakiś kompromis.
    Jest to coraz bardziej popularna forma przekazywania treści również przez blogerów – linki do audycji możemy znaleźć na blogach lub poprzez różnego rodzaju aplikacje np.: Soundcloud, czy aplikację Podcast Addict.
  5. Filmy video

Tutaj w moim przypadku króluje YouTube. Liczba kanałów i problemów na nich poruszanych jest ogromna. (Tutaj z większą śmiałością stwierdzę, że chyba nie ma sprawy, która nie byłaby poruszona). Im więcej języków znamy (a zwłaszcza im lepiej znamy angielski), tym większa szansa na odnalezienie wartościowych treści w interesującej nas tematyce. Także – do dzieła!

Coraz popularniejsze (i potrzebne z punktu widzenia pozycjonowania fanpage’a) stają się ostatnio też filmy video Facebook’a tzw. Live’y. Warto sprawdzać, czy obserwowane przez nas guru w danej problematyce nie organizuje jakiś spotkań. Często są dostępne nie tylko na żywo, ale później istnieje też możliwość obejrzenia danego filmu.

  • Level Medium: ĆwiczeniaSą tu zawarte formy, które już wymagają od nas więcej działania, bo nie wystarczy tylko przyswajać wiedzę, ale trzeba też coś wykonać, co jest bardziej efektywne w procesie uczenia się, ale też bardziej czasochłonne.
  1. Kursy onlineKursy oferowane są przez niektórych blogerów czy ekspertów z różnych dziedzin, ale też można znaleźć je na portalach: np. popularna anglojęzyczna Coursera, Udacity czy edX. Po polsku też można się uczyć – szycia, biznesu, programowania… listę przykładowych zebrała Agneszka Zyśk na swoim blogu Rytm Klawiatury. Takich zestawień jest dużo więcej – wystarczy poszukać.
  2. AplikacjeAplikacje różnego rodzaju mogą pomagać nam w wielu sprawach życia codziennego – pokażą jak wiązać krawat, czy pomogą ćwiczyć język obcy (Duolingo – polecam!). Dobre jest to, że dzięki nim jesteśmy bardziej mobilni (bo łatwiej wyciągnąć w tramwaju telefon niż pracować na komputerze). Dobrze skonstruowane zachęcają nas do ćwiczeń, bo opierają się na zasadzie grywalizacji, zwiększając tym samym naszą motywację.
  3. WyzwaniaPrzyznam szczerze, że początkowo nie byłam przekonana do tej formy powiększania umiejętności, ale przekonałam się do niej. Wyzwania polegają na tym, że w określonych ramach czasowych dostajemy pewną dawkę wiedzy i ćwiczenia do wykonania, które z założenia po skończonym wyzwaniu powinny nas rozwinąć w danym kierunku. Uwaga, wymagają nie raz dużego samozaparcia!
  • Level hard: Dzielenie się wiedzą i doświadczeniem
  1. Grupy wsparciaGrupy wsparcia często organizowane są na Facebook’u i wydaje się, że wyparły dawne fora internetowe. Jeżeli mamy jakieś pytania, wystarczy poszukać odpowiedniej grupy i je zadać – na pewno znajdą się osoby, które będą chciały i umiały pomóc. Na początku trzeba jedynie przełamać barierę wstydu – nikt w końcu nie urodził się wszechwiedzący i każdy ma prawo zapytać o to, czego nie wie.
    A później miło obserwuje się swój własny rozwój, kiedy jest się w stanie odpowiadać na pytania innych.
  2. MastermindyMastermindy to forma, z której nie korzystałam. Kilka (niewiele) osób umawia się na spotkania, żeby wspierać się nawzajem i pomagać rozwijać własne blogi czy biznesy. Przedstawia się swoje plany, robi burze mózgów, szuka rozwiązań problemów Można za udział w takich spotkaniach płacić (cena zależna od tego, kim są nauczyciele w tej grupie) albo znaleźć „przyjazne dusze” i spotykać się za darmo. Mastermindy często wychodzą poza sferę online, ale spotkania przez Internet też są możliwe.Wydaje mi się, że najlepsze są grupy utworzone z osób, które mają podobny cel (np. rozwój bloga), ale odrobinę inne kompetencje (np. jedna osoba zna się na SEO, druga programuje WordPress, trzecia jest specem od grafiki itp.). Niestety nie próbowałam jeszcze, więc nie wiem na 100% – jak będę miała okazję, to potwierdzę te informacje ;)Może ktoś chciałby sprawdzić, czy tego rodzaju spotkania są dla niego i spróbować utworzyć grupę ze mną? Jeżeli tak – zapraszam do kontaktu.

+ Bonus: Level extreme – PRAKTYKA

Czytanie, słuchanie, korzystanie z najdroższych i najlepszych kursów, nawet rozmowy z najlepszymi ekspertami nie przyniosą wielu korzyści, jeżeli wiedza nie będzie wykorzystywana w praktyce. Najbardziej czasochłonne zajęcie i najtrudniejsze, bo nie raz związane z mniejszymi czy większymi porażkami, jednak najbardziej opłacalne. W końcu ćwiczenie czyni mistrza.

Dlatego:

Nie marudź, że masz pod górkę – pamiętaj, że idziesz na szczyt!

Do dzieła!

I pamiętaj: co złego, to nie ja!

Kasia

Z których metod korzystasz najchętniej?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.