Może zamiast marnować czas na myślenie o tym, jak dobrze byłoby coś umieć, lepiej wziąć się w garść i zacząć uczyć?
Czasem przychodzi taki dzień, że nie ma w domu nic słodkiego, a chętnie coś by się zjadło. Albo okazuje się, że po południu przychodzą goście, a nie ma nawet pół ciastka do kawy. Co wtedy?
Z nieukrywanym podziwem patrzę na swoją Mamę, która w takiej sytuacji wyciąga parę składników, mikser, blachę, zaczyna nagrzewać piekarnik i mieszać ciasto. Zajmuje jej to naprawdę chwilę, a to, co potem wychodzi jest nieziemsko pyszne.
Zazdroszczę jej tej umiejętności i za każdym razem, jak mam okazję, to podziwiam. I wiem, że chciałabym też tak umieć, a jeszcze ani razu nie spróbowałam.
I tak dzisiaj jedząc babkę doszłam do wniosku, że przecież tak robi się często z nowymi umiejętnościami. Zamiast się uczyć, to marnuje się czas na marudzenie, że się nie potrafi albo gdybanie – jak byłoby super, gdybym coś potrafił.
Wymówek w podobnych sytuacjach jest mnóstwo:
- Nie umiem.
Wymówka bezsensowna, ale często pojawiająca się. Nie robię, bo nie umiem i już. Tak jakby ludzie zapomnieli, że jest coś takiego jak nauka. - Nie umiem zrobić dobrze/szybko/ładnie…
To ćwicz. Praktyka czyni mistrza. - Nie mam czasu na naukę.
Zapytaj się: czy więcej czasu zajmie mi zastanawianie się nad tym, jak dobrze byłoby coś umieć, czy nauczenie się tego w końcu?
Poświęcenie godziny czasem na uporządkowanie pewnych kwestii czy nauczenie się czegoś nowego pozwala w dłuższej perspektywie zaoszczędzić czas i ograniczyć sobie stres. - Ale ja naprawdę nie mam czasu, bo to musi być już.
Nie masz czasu teraz? Ok, może tak być. Zaplanuj naukę czy porządkowanie na jakiś wolny dzień.
I tak – będzie początkowo długo i nieidealnie. I pewnie będzie trochę trudno, ale…
Nie narzekaj, że masz pod górę, skoro zmierzasz na szczyt.
Ja będę piec babki. A Ty, czego nowego się nauczysz?
Trzymam kciuki!
Kasia