Nie marudź, tylko rób

Może zamiast marnować czas na myślenie o tym, jak dobrze byłoby coś umieć, lepiej wziąć się w garść i zacząć uczyć?

Czasem przychodzi taki dzień, że nie ma w domu nic słodkiego, a chętnie coś by się zjadło. Albo okazuje się, że po południu przychodzą goście, a nie ma nawet pół ciastka do kawy. Co wtedy?

Z nieukrywanym podziwem patrzę na swoją Mamę, która w takiej sytuacji wyciąga parę składników, mikser, blachę, zaczyna nagrzewać piekarnik i mieszać ciasto. Zajmuje jej to naprawdę chwilę, a to, co potem wychodzi jest nieziemsko pyszne.

Zazdroszczę jej tej umiejętności i za każdym razem, jak mam okazję, to podziwiam. I wiem, że chciałabym też tak umieć, a jeszcze ani razu nie spróbowałam.

I tak dzisiaj jedząc babkę doszłam do wniosku, że przecież tak robi się często z nowymi umiejętnościami. Zamiast się uczyć, to marnuje się czas na marudzenie, że się nie potrafi albo gdybanie – jak byłoby super, gdybym coś potrafił.

Wymówek w podobnych sytuacjach jest mnóstwo:

  1. Nie umiem.
    Wymówka bezsensowna, ale często pojawiająca się. Nie robię, bo nie umiem i już. Tak jakby ludzie zapomnieli, że jest coś takiego jak nauka.
  2. Nie umiem zrobić dobrze/szybko/ładnie…
    To ćwicz. Praktyka czyni mistrza.
  3. Nie mam czasu na naukę.
    Zapytaj się: czy więcej czasu zajmie mi zastanawianie się nad tym, jak dobrze byłoby coś umieć, czy nauczenie się tego w końcu?
    Poświęcenie godziny czasem na uporządkowanie pewnych kwestii czy nauczenie się czegoś nowego pozwala w dłuższej perspektywie zaoszczędzić czas i ograniczyć sobie stres.
  4. Ale ja naprawdę nie mam czasu, bo to musi być już.
    Nie masz czasu teraz? Ok, może tak być. Zaplanuj naukę czy porządkowanie na jakiś wolny dzień.

I tak – będzie początkowo długo i nieidealnie. I pewnie będzie trochę trudno, ale…

Nie narzekaj, że masz pod górę, skoro zmierzasz na szczyt.

Ja będę piec babki. A Ty, czego nowego się nauczysz?

Trzymam kciuki!

Kasia